Początek

Pomysł na Kampanię Podaruj życie powiedz TAK transplantacji powstał bardzo spontanicznie i wydaje mi się, że właśnie ta spontaniczność jest kluczem do sukcesu.

Jak pewnie niektórzy z was wiedzą na początku jeszcze wtedy kiedy czekałem na swoją szansę, były wielkie plany. Miały być bilbordy, spoty tv, koncerty i wsparcie przyjaciół. Wszystko było zaplanowane. Rezerwowałem już klub Dekada w Warszawie na wielkie otwarcie kampanii. Mieliśmy ruszyć 26 października 2013r…

Jednak jak doskonale wiemy życie potrafi nas zaskakiwać i to nie zawsze pozytywnie. “Przyjaciele” w ostatniej chwili zawiedli. 26 września 2013r. trafiłem na krajową listę oczekujących na transplantację nerki i trzustki. Po raz pierwszy telefon zadzwonił bardzo szybko, 6 października jednak okazało się że to nie moja kolej. Potem były jeszcze 2 kolejne 12 i 19 listopada. I nastąpiła cisza. Zdrowie mocno się pogorszyło, ciśnienie szalało. Zdarzało się i 230/120 z pulsem ponad 200 na minutę. Nocami jeździły karetki i bywały momenty że czasami wątpiłem w to że się uda.

„Najważniejszy w każdym działaniu jest początek.”

Po 8 miesiącach ciszy 14 lipca 2014r. o 23:26 zadzwonił telefon z informacją że jest potencjalny dawca. Z jednaj strony świadomość że ktoś umarł, ktoś stracił najbliższą, ukochaną osobę… Jednak w obliczu swojej własnej tragedii postanowili podarować innym życie. Jedną z tych obdarowanych osób miałem być ja. Jeszcze nie było pewności, trwały badania zgodności tkankowej. Usłyszałem że wyniki będą nad ranem 15 lipca i jeśli wszystko się potwierdzi to zadzwonią najpóźniej do 6 a jeśli nie to później. I jak tu zasnąć? Jest smutek, myślami jestem z najbliższymi mojego dawcy. I jest ogromna radość i nadzieja, jest dla mnie szansa.

Wybiła 6 rano i telefon nie zadzwonił. Pomyślałem że i tym razem to nie moja kolej. O 6:26 zadzwoniła moja koordynatorka Edyta. Jakie było moje zdziwienie kiedy usłyszałem “Panie Michale mamy dla pana nerkę i trzustkę, zapraszamy do Szpitala Dzieciątka Jezus..

Tego samego dnia miałem transplantację. I życie się zmieniło.

Woda, której dotykasz w rzece, jest ostatkiem tej, która przeszła, i początkiem tej, która przyjdzie; tak samo teraźniejszość.

Przez cały ten czas nawet na chwilę nie przestałem myśleć o kampanii. Zmieniła się jedynie koncepcja jej realizacji. Nie potrzebuję do tego sztabu ludzi i sponsorów. Wystarczy kilku sprawdzonych przyjaciół.

Kwestie technologiczne, strona internetowa, konfiguracja serwerów, mam wiedzę i mogę to zrobić sam. Koszty tych serwerów i licencji nie są aż tak ogromne sam je pokryję ???? I tak 26 października 2015r w Światowym Dniu Donacji i Transplantacji miałem zaszczyt opowiedzieć o sobie odrobinę podczas oficjalnych obchodów organizowanych w miejscu wyjątkowym gdzie urodziłem się na nowo. W Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie. Tego samego dnia po cichu ruszyła kampania ???? Ciągle jeszcze pracuję nad stroną internetową, czasami ciężko znaleźć na to czas. Myślę że długie zimowe wieczory pozwolą wszystko dopiąć na ostatni guzik.

Nie można wszystkiego planować, czasami trzeba zdać się na intuicję, czasami trzeba pozwalać sobie na błędy, słabsze dni i warto być sobą. Wydaje mi się, że moją siłą jest to, że jestem facetem z krwi i kości, który komunikuje to, co się wokół mnie dzieje w sposób przystępny. Nie planuję kampanii na FB, poszczególnych wpisów. Nie kreuję się na gościa, który przez 365 dni w roku ma cudowny humor i niegasnący uśmiech na twarzy. Komunikuję wzloty i upadki, unikam wyspecjalizowanej nomenklatury. Wszystko po to, aby to, co piszę, było jasne i przejrzyste dla wszystkich. Uwielbiam to, co robię.

Wiem jedno. Świat złamie ci serce na 10 różnych sposobów to pewne, nie umiem tego wyjaśnić.Ani tego, ani szaleństwa które tkwi we mnie i innych. Mimo wszystkich przeciwności każdy dzień jest wyjątkowy i piękny.Myślę o tym co zrobili dla mnie inni i czuję się wielkim szczęściarzem.